Wywiad w Gazecie Wyborczej

24 maja 2014

Wywiad Gazety Wyborczej z Benoît Cœuré, członkiem Zarządu EBC, przeprowadzony przez Leszka Baja 16 maja 2014.

Gazeta Wyborcza: Mamy ożywienie w Europie? Z jednej strony niemiecka gospodarka rośnie już w tempie ponad 2 proc. Ale z drugiej szereg krajów ciągle notuje spadek PKB, a niektóre duże gospodarki jak francuska, hiszpańska czy włoska ciągle się ślimaczą...

Benoît Cœuré: Zdecydowanie widzimy ożywienie gospodarcze. To dobra wiadomość. Ale najnowsze dane o PKB potwierdzają, że ożywienie to jest umiarkowane i nierówne. Jednocześnie inflacja jest niska.

Jest ryzyko deflacji w strefie euro?

Naszym zdaniem ryzyko wystąpienia deflacji jest bardzo małe. Ale inflacja - w kwietniu 0,7 proc. w strefie euro - jest dość daleko od naszego celu, tożsamego ze stabilnością cen, czyli około 2 proc.

Dla nas - Europejskiego Banku Centralnego – są obecnie dwa podstawowe pytania. Po pierwsze, jakie są ryzyka dla wzrostu gospodarczego i czy jest zagrożenie, że wzrost nie będzie trwały. Po drugie istotne jest, czy zbyt niska inflacja nie utrzyma się za długo. Na te elementy będziemy zwracać uwagę, prowadząc naszą politykę monetarną.

Wtedy EBC może przejść do działania? Będzie wspierał europejską gospodarkę i starał się podpompować nieco inflację?

Jeśli dane potwierdzą nierówność ożywienia gospodarczego w strefie euro, a według nas będzie istnieć ryzyko, że okres zbyt niskiej inflacji nadmiernie się przeciągnie, wtedy w czerwcu będziemy gotowi do działania. Może to być działanie na różne sposoby, w zależności od sytuacji. Na razie jest jednak za wcześnie, żeby stwierdzić, co konkretnie zrobimy. Wiele zależy od napływających danych gospodarczych oraz od czerwcowych projekcji wzrostu gospodarczego i inflacji opracowywanych przez naszych ekspertów.

Macie ograniczone pole manewru, bo stopy procentowe są już bardzo niskie. Główna wynosi ledwie 0,25 proc.

Są niskie, ale ciągle mogą być niższe.

Możliwe są ujemne stopy procentowe w strefie euro?

Ujemne stopy są jednym z możliwych narzędzi. Szeroko dyskutowaliśmy o nich w Radzie Prezesów. Jesteśmy przygotowani na taką ewentualność pod względem technicznym i prawnym. A uczestnicy rynku zdają sobie dobrze sprawę, że bierzemy taką możliwość pod uwagę.

Czy ujemne stopy nie zniechęciłyby ludzi do trzymania pieniędzy w bankach?

To zależy, jak bardzo by były ujemne. Oczywiście mocno ujemne stopy mogłyby dotknąć posiadaczy depozytów. Ale gdyby stopa depozytowa była tylko nieco poniżej zera, to wcale nie musieliby tego odczuć – a dla banków byłaby to zachęta do pożyczania.

W ostatnich kilku latach EBC korzystał z wielu niestandardowych instrumentów polityki pieniężnej. Skupował obligacje z rynku, pompował w rynek setki miliardów euro w postaci tanich pożyczek dla banków...

Europejski Bank Centralny musiał używać różnych instrumentów, bo przechodziliśmy przez różne stadia kryzysu. Teraz sytuacja gospodarcza i finansowa w Europie znacząco się poprawiła. Zmniejszyła się fragmentacja rynków finansowych, państwa członkowskie dokładają starań, by zwiększyć integrację gospodarczą, wzmocniony też został system zarządzania strefą euro. Stopniowo wychodzimy ze stadium kryzysowego do innego etapu, w którym nie chodzi o przezwyciężanie kryzysu, ale raczej o zapewnienie stabilnego wzrostu gospodarczego i inflacji bliskiej 2 proc. To wymaga innego podejścia i innych narzędzi.

W Polsce bez przerwy się mówi o sytuacji na wschodzie. Czy konflikt pomiędzy Rosją i Ukrainą może jakoś wpłynąć na Europę i jej gospodarkę?

Wpływ na handel czy system finansowy jest na razie ograniczony. Ale taka sytuacja stwarza niepewność, można więc ją zaliczyć do czynników mogących negatywnie rzutować na wzrost gospodarczy w Europie. Dlatego też uwzględniamy ją w ocenie ryzyka.

A mocne euro? Nie martwi pana, że może ono przeszkadzać europejskim eksporterom i utrudniać przyspieszenie wzrostu?

Europejski Bank Centralny nie ma celu kursowego. Naszym głównym zadaniem jest zapewnienie stabilności cen, a kurs euro jest jednym z czynników, które oddziałują na poziom inflacji. I prawdą jest, że mocne euro jest jednym z czynników, które wpływają obecnie na bardzo niską inflację. Każde dalsze umocnienie euro sprawi więc, że dodatkowe działania EBC, mające na celu doprowadzenie inflacji do poziomu bliższego 2 proc, będą bardziej uzasadnione.

Czy jest ryzyko globalnych wojen walutowych? Każdy kraj chce szybko wyjść z kryzysu, a najłatwiej jest osłabić swoją walutę i w ten sposób poprawić pozycję eksporterów.

Te kwestie były dyskutowane wielokrotnie, m.in. na forum G20. Kraje uzgodniły, że kurs walutowy nie powinien być celem polityki pieniężnej. Dopóki kursy walutowe są kształtowane przez wewnętrzne uwarunkowania i politykę pieniężną poszczególnych krajów, nie jest to żadna wojna walutowa, tylko dostosowanie kursu do bieżącej polityki, która wynika z ich sytuacji gospodarczej. Oczywiście przy założeniu, że kursy dostosowują się elastycznie do zmian sytuacji gospodarczej i polityki pieniężnej.

Polska m.in. dzięki osłabieniu złotego przeszła przez kryzys w 2009 roku suchą nogą. Dla wielu osób to argument, żeby nie zamieniać złotego na euro.

Przyszłość Polski jest związana ze strefą euro - a przyszłość strefy euro jest związana z Polską. Strefa euro bez Polski - jednego z największych krajów UE - nie będzie kompletna. Dlatego Polska byłaby mile widziana w strefie euro. Ale to od was zależy spełnienie kryteriów określonych w prawie unijnym, a tym samym decyzja, kiedy dołączyć do strefy euro.

Rozmawiał Leszek Baj

Kontakt z mediami